(cz. 04) – Jak można podchodzić do Pisma Świętego (I)

(cz. 04) – Jak można podchodzić do Pisma Świętego (I)

Zapraszamy do zapoznania się z materiałami oraz nagraniem z kolejnego spotkania Szkoły Biblijnej, które odbyło się w dniu 9 XI 2015 r. Kolejne spotkanie odbędzie się dnia 23 XI 2015r. tj. poniedziałek o godz. 19.30 w kościele parafialnym pw. Św. Józefa. (kaplica dzienna – po lewej stronie) Czuj się zaproszony… Przyjdź.

Jak można podchodzić do Pisma Świętego?
Historyczne Mądrościowe Prorockie Ewangelie i Dzieje Listy Apokalipsa
Wj 24,7 Ps 119 Jer 36,2.4 – 8 Łk 4,16 – 21 Kol 4,16 Ap 1,3
Pwt 17,18 – 20 Jer 36,11 – 18 J 5,39 – 40 Hbr 13,22 Ap 10,9 – 11
Pwt 27, 2 – 3.8 Jer 36,23 J 5,47 Ap 22,18 – 19
Pwt 31,9 – 13 Jer 51,60 – 63 Dz 13,14 – 15
Pwt 31,24 – 26 Ez 3,1 – 3 Dz 17,11
Joz 1,8 Dn 9,2
Joz 8,32 – 35
2 Krl 22,8 – 11
2 Krl 23,2
2 Krl 22,14 – 19
2 Krn 17,7 – 9
Ezd 7,10
Neh 8,1.3.5 – 8.12
Neh 8,13n.18
Tb 2,6
1 Mchb 1,56 – 57
2 Mchb 2,13 – 14
2 Mchb 7,6
2 Mchb 8,23

Ćwiczenie

Psalm 119 jest najdłuższym Psalmem w całym Psałterzu. Składa się z 22 zwrotek. Każda z nich jest oznaczona jedną z liter alfabetu hebrajskiego np.. Alef, bet, gimel itd.. Wybierz sobie jedna dowolna zwrotkę Psalmu. Przeczytaj ją uważnie. Następnie zaznacz w niej wszystkie określenia Bożego Słowa oraz różnorodne postawy człowieka wobec tegoż Słowa. owoce swojej pracy możesz umieścić w poniższej tabelce:

Werset Określenie Słowa Bożego Werset Postawa człowieka sprawiedliwego

 

Poezja nt. Biblii:

 „Biblio, ojczyzno moja …” Roman Brandstaetter

Biblio, ojczyzno moja,
Biblio, moja ziemio polska,
Galilejska
I franciszkańska,
O wy, Księgi mojego dzieciństwa,
Pisane dwujęzyczną mową,
Polską hebrajszczyzną,
Hebrajską polszczyzną,
Dwumową
Świętą
I jedyną.

Gdy ma się ku zachodowi
I z lipy przed moim domem opadają liście,
Siedzę nad Tobą,
Biblio,
I wywołuję z Twoich wersetów
Wszystkich najlepszych,
Którzy są dla mnie niedościgłym wzorem,
Wszystkich najpiękniejszych,
Których podziwiam,
Wszystkich szlachetnych,
Którym nie umiem dorównać,
Biblio,
Mówiąca do mnie głosem napomnienia
I głosem nagany,
I głosem gniewu,
I głosem kary,
I głosem potępienia,
I głosem przestrogi,
I głosem sumienia,
Biblio,
Sprawująca nade mną
Sąd.

Gdy ma się ku zachodowi,
A z lipy przed moim domem opadają liście,
Patrzysz na mnie
Oczami Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
Oczami moich praojców,
Oczami mojego dziadka,
Oczami mojej żony,
Oczami moich umiłowanych poetów,
Oczami Jana z Czarnolasu, Skargi i Anhellego.

Wołasz do mnie z głębokości
Psalmem krematoriów,
Płaczem nad ruinami walczącej Warszawy,
Lamentem nad zwłokami spalonego getta,
Pamięcią Oświęcimia,
Treblinki,
Majdanka,
Jeremiaszowym jękiem
Moich w dwójnasób umęczonych
Dziejów.

Wszystko jest w Tobie,
Cokolwiek przeżyłem.
Wszystko jest w Tobie,
Cokolwiek kochałem.

Wszystko.

Cały żywot własny
Człowieka,
Żyjącego w nawiedzonym przez szatana
Wieku.

Zaplątany w jego sprzecznościach,
W szaleństwach
I w kłamstwach,
Jak Absalom w gałęziach wisielczego dębu,
Na Tobie uczyłem się żyć.
Na Tobie uczyłem się czytać,
Na Tobie uczyłem się pisać,
Na Tobie uczyłem się myśleć,
Na Tobie uczyłem się prawdy,
Na Tobie uczyłem się prosić o odpuszczenie grzechów,
Na Tobie uczyłem się kochać,
Na Tobie uczyłem się mądrości,
Na Tobie uczyłem się przebaczenia,
Na Tobie uczyłem się pokory,
Na Tobie uczyłem się modlić.

Jeżeli jednak nie nauczyłem się żyć,
Jeżeli nie nauczyłem się czytać,
Jeżeli nie nauczyłem się pisać,
Jeżeli nie nauczyłem się myśleć,
Jeżeli nie nauczyłem się prawdy,
Jeżeli nie nauczyłem się prosić o odpuszczenie grzechów,
Jeżeli nie nauczyłem się kochać,
Jeżeli nie nauczyłem się mądrości,
Jeżeli nie nauczyłem się przebaczać,
Jeżeli nie nauczyłem się pokory,
Jeżeli nie nauczyłem się modlić,
Moja wina,
Moja wina,
Moja bardzo wielka wina.

Już ma się ku zachodowi,
Z lipy przed moim domem opadają liście.
Ludzie z mojego życia bezpowrotnie odchodzą,
Grobów jest więcej niż żywych przyjaciół,
Nawet spłowiał atrament na matczynych listach,
Pisanych do mnie nocą z dzielnicy pogromu.

A ja siedzę nad Tobą,
Biblio,
I uczę się śmierci.

Może tego jednego w końcu się nauczę.

Roman Brandstaetter – poeta do którego często wracam i zawsze się zachwycam jego poezją.

Urodził się rodzinie żydowskiej, w której wielką czcią darzono Stary Testament. Już jako małe dziecko z pomocą matki uczył się czytać i pisać po polsku, za wzór obierając Pismo Święte. Dziadek rozbudził w nim ogromną miłość do Biblii, która po latach zaowocowała w jego pisarstwie wyjątkowymi poetyckimi kartami. W oparciu o Księgę Rodzaju tłumaczył mu piękno stworzenia świata i odkrywał przed nim plany Boże zapisane w faktach historycznych. Ze świadomością poety nierozerwalnie zrosło się przykazanie dziadka: „Będziesz Biblię nieustannie czytał, będziesz ją kochał więcej niż rodziców, więcej niż mnie, nigdy się z nią nie rozstaniesz. A gdy się zestarzejesz, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi”.